Rozmowa z Lisem i niewygodne pytania + jak mniemam przemęczenie - sprawiły, że prezes dał się ponieść emocjom i zrzucił maskę.... Przestał grać rolę a zaczął być prawdziwy. Wkroczył w świat spisków, przypuszczeń, oskarżeń i niedopowiedzeń... Cała misterna konstrukcja budowana od początku kampanii wyborczej legła w gruzach. Niefortunne wypowiedzi o pani kanclerz Angeli Merkel i Niemcach wywołały powszechną konsternację, i dyskusję, która wykroczyła poza granice naszego kraju. Potem już było tylko gorzej, bo im bardziej prezes próbuje coś wyjaśniać, tym bardziej się pogrąża...Szczytem było sugerowanie dziennikarzowi zadającemu niewygodne pytania, że jest z niemieckiej stacji. Jeśli kiedyś "dziadek z wermachtu" przyniósł wymierny efekt, tym razem straszenie Niemcami w kulminacyjnym momencie kampanii może się okazać wielkim niewypałem. Mam wrażenie, że lud tego nie kupi. Ale to tylko moje gdybanie - bo przecież prawie kupił ocieplony wizerunek.
Kaczyński raczej premierem nie będzie - chociaż "już był w ogródku, juz witał się z gąską" a jego ugrupowanie pozostanie w roli "dekonstruktywnej opozycji". Chyba , że uda mu się stworzyć jakąś kolejną egzotyczną koalicję (PiS, PSL i SLD ?) co również wydaje się mało prawdopodobne....
Ale przed nami ostatnie dni kampanii. Czas wyciągania haków. Ciekaw jestem co pan prezes ze swoją świtą przygotowali?? Bo zdziwyłbym się bardzo gdyby nic - wszak to specjaliści od haków....
A tak Marian Kociniak mistrzowsko interpretuje instrukcję dla "mężów braku zaufania" - forma bardzo adekwatna do treści:
http://www.nienalezna.pl/artykuly/polityka/300-kontragitacja.html
OdpowiedzUsuńGłosując na przyzwoitych ludzi możemy głosować na czyste zło i podłość.