poniedziałek, 6 grudnia 2010

Olaboga!!!

Tusk u Merkel, Miedwiediew w Polsce i jeszcze Murzyn wchodzi do Parlamentu....

"Polacy wszystko źle" mają powody do narzekań i pełne ręce roboty. Pewnie adrenalinka wydziela się w dużych ilościach i za chwilę zacznie się wielki krzyk... zresztą – już się zaczął....

Nie czarujmy się – jeśli Miedwiediew przyjechał komuś zrobić dobrze to przede wszystkim sobie. Taka już jest polityka międzynarodowa. To gra, czy się to komuś podoba czy nie. W imię tej gry podpisuje się umowy, wykonuje "kroki naprzód", "pogłębia szczery dialog" - po to by ugrać swoje. Rzecz w tym, żeby przy realizacji różnych interesów obie strony wygrywały. I można urządzać sobie wieczne wypominki i demonstrować wrogość w stanie napiętych stosunków, można też, nie zapominając o przeszłości próbować- sznując swoje interesy (oczywiście odmienne) -normalnie ze sobą rozmawiać. Taka rozmowa sprzyja temu, by w owej grze wygrały obydwie strony. Temu też, jak się wydaje, służy wizyta Miedwiediewa. Bo wobec ciągłych spięć i sporów - przegrywają wszyscy.

"Polacy wszystko źle" będą jednak wszystko interpretować na swoją modłę i trąbić w swoje megafony. Bo przecież zły jest Miedwiediew z Putinem , Tusk z Komorowskim, złe będą słowa , gesty i ustalenia, zły będzie pomnik w Smoleńsku (bo przecież pod złym patronatem) i ostatecznie zły Andrzej Wajda, który dostał order.... a czy jest coś dobrego? Jeden Bóg raczy wiedzieć...

* * *

i cytat na koniec - ku refleksji - z Rodzinnej Europy Miłosza (a czy Miłosz jest dobry?) :

"Nie ma sensu udawać, że jest się wyjątkiem i ukrywać obsesję właściwą wszystkim Polakom. Przeciwnie, trzeba się do niej przyznać i starać się ją badać w sobie samym możliwie beznamiętnie. Polacy i Rosjanie nie lubią się, albo, sciślej mają dla siebie wszelkie nieprzychylne uczucia, od pogardy, odrazy do nienawiści, co nie wyklucza niejasnego wzajemnego pociągu, ale zawsze naznaczonego nieufnością.(...) Prawdopodobnie też każde zetknięcie z Rosjanami jest dla Polaków przykre i nastraja ich obronnie, bo demaskuje ich wobec siebie samych."



33 komentarze:

  1. Dudi
    Giedroyć uważał ,że potrzebne i konieczne jest zbliżenie wszystkich narodów postkomunistycznych Nie mówił o "przyjaźni narodów", ale o poczucia braku "wrogości", moze się uda
    Miłego wieczoru mikołajkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No popatrz Niuniu, a już myślałem, że o Giedroycu to już tylko nieliczni, przy okazji odkurzania starych książek pamiętają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dyszczu
    lubie "odkurzać " :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "poczucie braku wrogości"... ciekawe sformułowanie - warto zapamiętać ...

    OdpowiedzUsuń
  5. A co to za nowa etykietka: "Polacy wszystko źle"?
    Jakieś nowe podziały wprowadzasz?

    Notabene tym swoim narzekaniem, że niektórzy będą krytykować, wpisujesz się chyba do tej grupy. Piszę "chyba", bo to określenie mi się nie podoba ze względu na jego demagogiczny charakter.

    OdpowiedzUsuń
  6. aaa, to takie określenie dotyczące zgryźliwców, którzy wszystkiego się czepiają, nie przejmuj się

    OdpowiedzUsuń
  7. Złość piękności szkodzi;)

    OdpowiedzUsuń
  8. http://lubczasopismo.salon24.pl/eumenesowo/post/256775,do-red-j-jankowskiej-i-red-k-leskiego

    OdpowiedzUsuń
  9. Drogi Anonimowy. Mogę przytoczyć jeszcze kilka/kilkanaście opowieści podobnych do tych, które przytoczyłeś. Nieprzeprowadzenie lustracji od razu po odzyskaniu niepodległości mści się do dzisiaj. Ale nie rozumiem, bo mnie nie było przy obradach Okrągłego Stołu i w Magdalence, a Kaczyńscy byli. I to między innymi dzięki nim tak ta lustracja wyglądała.

    OdpowiedzUsuń
  10. "a czy jest coś dobrego? Jeden Bóg raczy wiedzieć."
    Dudi spytaj pierwszego lepszego mohera kto jest lepszy Bóg czy ich Ojciec Dyrektor.
    Nie musisz czekać na odpowiedż jest znana

    OdpowiedzUsuń
  11. Do: Zbyniek
    Pewnie chciałeś być dowcipny, nie wyszło Ci to zupełnie.
    Naprawdę uważasz tych ludzi za takich kretynów? I prymitywów?
    A siebie za lepszego?
    A słuchałeś choc trochę tego radia?
    Bo ja tak, zadałam sobie taką pracę, by mieć własną opinię.
    Posłuchaj, a zobaczysz, że jest to środowisko bardzo różnorodne i radio nadaje dużo bardzo ciekawych audycji…

    OdpowiedzUsuń
  12. "a czy jest coś dobrego? Jeden Bóg raczy wiedzieć."
    No właśnie. Tylko Bóg?
    Dobrego – zależy jeszcze dla kogo…
    Ciekawa jestem jakie korzyści według Ciebie Dudi wyniosła(wynosi)z takich
    ( z tego )spotkań Polska. Rosyjskich można wymienić dużo – wymienię choćby kilka, omawianych podczas tego spotkania: chęć prywatyzacji Lotosu, polski udział w budowie elektrowni koło Kaliningradu (przy jednoczesnym zniszczeniu sensu budowy podobnej inwestycji na Litwie, niezależnej od Rosji), oczekiwania byśmy mniej angazowali się po stronie panstw Europy Wschodniej a tym samym pozwolili na śmierć „naturalną” Partnerstwa Wschodniego….
    A mysmy nie poruszyli w rozmowie z Miedwiediewem ani sprawy rury na dnie Morza Bałtyckiego, ktorej zbyt niskie wkopanie przeszkodzi rozwojowi portu w Swinoujściu, ciągły brak dostaw ropy w Możejkach, niedawny kontrakt gazowy o najwyższych stawkach za gaz w UE…
    A w związku ze Smoleńskiem Prezydent M. powiedział: „Nie dopuszczam możliwości, by w sprawie katastrofy smoleńskiej śledczy polscy i rosyjscy doszli do różnych ustaleń”.
    ***
    Przełom? W czym?
    Trzeba się przyglądać faktom i czynom, które pójdą za, jak na razie, gestami, uprzejmościami, słowami, ogólnikami…
    Niedługo nasza prezydencja w Unii, tez im (Rosjanom) się bardzo przyda…
    I jeszcze takie porównanie: bezpieczeństwa Prezydenta Miedwiediewa w Warszawie broniło dwa tysiące funkcyjnych. A Prezydenta Polski w Smoleńsku dwóch borowców, bo trzeci, pojechał do Katynia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. B-m
    dyplomacje to teatr, Ty o tym wiesz .Takich jakich mamy "aktorów" takie mamy "role". Chyba nie Midwiediew był odpowiedzialny ,ze prezydenta ochraniało trzech BOR-owikow , przecież nie Miedwiediew ustała liczbę .
    Róznorodnośc RM , cóż nie mam az tak wiele czasu , ale jak dla mnie to jest tylko kwestia jaki % "jadu " w tych audycjach jest dodawane , jak mniej to bardziej strawne .gdy jednak występuje Nowak ,Ziobro , Maciarewicz , Bender nie da się strawic za nic na swiecie

    OdpowiedzUsuń
  15. B-m, może od razu napisz, że rząd to zdrajcy, prezydent obcy agent a premier to hitlerowiec. Katastrofę spowodował Tusk z Ruskiem i potem się przytulali, rannych dobijali kagiebiści a wszystko dlatego, żeby zaszkodzić prawdziwym Polakom. Część biskupów to zdrajcy, w przeciwieństwie do innych, którzy bronią Jedynie Prawdziwej Wiary a tak w ogóle to wykupią nas Ruscy i Niemcy - chociaż w zasadzie to już jesteśmy sprzedani, bo nie ma wolności bez niepodległości.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale czego właściwie ta dyskusja dotyczy? Przecież jest oczywiste, że jest grupa Polakow, ktora po prostu nie chce mieć jakichkolwiek stosunkow z Rosją czy Niemcami. Przekonywanie ich ich, że lepiej mieć dobre stosunki niż nie mieć żadnych jest bezsensowne, bo tej ściany się nie przebije. Szkoda strzępienia języka, bo żadne argumenty do nich nie dotrą.
    pzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Dudi, Starszy Dyszczu, Kartku!
    Dlaczego w Waszych wypowiedziach tyle insynuacji?

    Próbujecie uciąć dyskusję, zanim się jeszcze zacznie, formułując złośliwe komentarze do komentarzy, których jeszcze nikt nie wygłosił.

    Podziwiam b-m za merytoryczność i spokój.

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy, dzięki...
    ***
    Po przeczytaniu komentarzy Dyszcza i Kartka (z wczoraj, po polnocy) przypomniałam sobie angielski dowcip - dykteryjkę o sekatorku.
    Znacie? No to poczytajcie.
    ***
    Sąsiedzi Smith i Brown co sobota, jak wszyscy, strzygli swoje płoty. Brownowi zepsuł sie sekatorek, więc juz od dwoch tygodni jego plot niesfornie zarastał. Zdecydowal pozyczyc narzedzie od Smitha. W drodze do niego zastanawial sie czy mu pozyczą:
    - pewnie - myslal- otworzy drzwi ta ich przemadrzala coreczka Mary i powie, ze taty nie ma w domu
    - albo John, ten straszny, zlosliwy gowniarz; najpewniej tylko podejdzie do drzwi, spojrzy w wizjer, zobaczy ze to ja i cicho odejdzie
    - no moze tez otworzyc zona Smitha, i powie mi, ze byly wczoraj na targu sekatory, i to niedrogie, a ich stepil sie, a mąz jeszcze musi dzis podciac nasz...
    I tak idzie, mysli, coraz bardziej wkurzony, wreszcie dochodzi, puka, ktos otwiera mu drzwi. Brown nie patrzy, nie wie kto, wściekły, głośno wykrzykuje: mam w dupie wasz sekatorek.
    I zbulwersowany, zły na Smithów szybko wraca do domu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kilka słów o dyskusji na tematy międzynarodowe, polsko - rosyjskie. Rano materiał o "doktrynie Sikorskiego, Waszczykowskiego, .... . - nazwijmy ją dla uproszczenia "doktryną zranionego ego". Po wojnie gruzińskiej uznanej za agresję rosyjską, wymyślono iż do konfrontacji zbrojnej z Rosją dojdzie w okresie 10 - 15 miesięcy i postanowiono odeprzeć ją siłą. Jaką siłą doktryna "zranionego ego" nie mówi - pewnie rakietami Patriot bez głowic, ktore jak wędrowny cyrk co któryś kwartał objeżdżają poligony. Oczywiście pomóc miało nam NATO, choć nic o tym nie wiedziało. Co najciekawsze to nie Rosja zaatakowała Gruzję ale Gruzja Osetię tak więc w założeniu doktryna była błędna.
    No i na jakiej podstawie mamy prowadzić dyskusję o polityce polsko - rosyjskiej? Przecież część opinii publicznej o którtej pisałem w poprzednim komentarzu naprawdę jest przekonana o istnieniu tego nierealnego świata wymyślonego przez polskich polityków
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Witajcie - ciekawa rozmowa się zrobiła. Już się odnoszę, chociaż wątków sporo:

    Po pierwsze – Rosja jest trudnym partnerem i ale też bardzo waznym i najgorszym z możliwych rozwiązań są stosunki okreslane jako "napięte" i brak jakiegokolwiek dialogu na najwyższych szczeblach władzy. Rosja bez Polski sobie poradzi, Polska z trudem – dlatego wydaje mi się, że tzw"ocieplenie stosunków" i "nowa karta" bardziej leży w interesie naszego kraju.. Wizyta na szczeblu prezydenckim zazwyczaj nie prowadzi do jakichś bardzo konkretnych rozwiązań – od tego są raczej rządy obu państw – tworzy jednak warunki do współpracy - wszak lepiej się z sąsiadem dogadywać niż prowadzić spory i wojny .To jest pierwsza wizyta rosyjskiego prezydenta od 17 lat!a żeby rozmawiać trzeba się najpierw spotkać . Wydaje mi się że to jest oczywiste, spotkanie służy porozumieniu - choć jak ktoś nie chce tego zauważyć, to nie zauważy – bądź też umniejszy – (jak na przykład niektóre środowiska umniejszają oświadczenie rosyjskiej Dumy uznakjące zbrodnię katyńską za zbrodnie reżymu stalinowskiego). Dlaczego na przykład takie Niemcy czy Francja pomimo zmieniających się rządów potrafią utrzymywać z Rosją dobre stosunki , choć na pewno mieliby z czego robić Rosjanom wypominki....? Kwestia podejścia. O anachronicznej doktrynie dwóch wrogów już kiedyś pisałem... i nie będę się powtarzał... w każdym bądź razie tragedią by było w oparciu o taką postawę prowadzić zagraniczną politykę.

    Tak więc sama postawa Komorowskiego i Miedwiediewa są raczej symbolem i jezeli prowadzą do jakichś konkretnych rozwiązań to w przyszłości. Jak się wydaje obecne polskie władze próbują naprawić to co napsuli bracia Kaczyńscy. Możejki są tu przykładem takiej tragicznej krótkowzroczności. Ale o Możejkach w kolejnym komentarzu. Z konkretnych rozwiązań – poza symbolicznym "otwarciem" docenić należy pełen dostęp do akt sprawy smoleńskiej dla polskich prokuratorów . Dalej będzie w kolejnym komentarzu, bo skrypt nie przetrawi ilości tekstu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. idąc dalej - sprawy takie jak ceny gazu czy przebieg rury to nie jest kwestia ustaleń prezydentów - raczej rozmów na szczeblu rządowym - zacząć trzeba od tego ze pomysł utworzenia gazoportu w Świnoujściu przyjmującego olbrzymie zbiornikowce był znacznie późniejszy niż Northstream - o ile wiem tor zachodni po interwencji Sikorskiego zostanie wkopany w ziemię, o torze północnym rozmowy trwają ale nikt sobie nie wyobraża by Polskie interesy nie zostały zabezpieczone - normalnym rozmowom sprzyjają takie spotkania jak wczorajsze... choć jak ktoś chce zwietrzyć spisek - na pewno mu się uda - możemy się jeszcze spierać w tym temacie- czas pokaże kto miał rację...

    Możejki to długa i skomplikowana historia związana z "polityką wschodnią" braci Kaczyńskich - oddam tu głoś Witoldowi Gadomskiemu, którego niezwykle cenię jako specjalistę w sprawach gospodarczych (nota bene - to o nim między innymi pisałem , że jako dziennikarz przejmuje rolę opozycji):

    Przed czterema laty PKN kupił Możejki pod naciskiem polityków PiS. Prezydent Lech Kaczyński publicznie przyznawał, że odegrał kluczową rolę w sfinalizowaniu transakcji i brał udział w negocjacjach. Chodziło o cel polityczny. Przejęcie wielkiej rafinerii miało wzmocnić naszą pozycję w krajach leżących między Polską a Rosją i pokazać Rosjanom, że jesteśmy na tym obszarze poważnym graczem.

    Według prezydenta Kaczyńskiego za ten cel warto było drogo zapłacić. I rzeczywiście, kontrolowany przez skarb państwa (choć częściowo sprywatyzowany) PKN Orlen mocno przepłacił za Możejki, zadłużając się w bankach. Od czterech lat litewska rafineria przynosi straty, gdyż Rosjanie odcięli ją od dostaw surowca rurociągiem Przyjaźń. Nie spełniły się też marzenia o wzmocnieniu pozycji Polski na naszych dawnych kresach. Rząd litewski podjął wiele działań nieprzyjaznych wobec Orlenu i Możejek, co dodatkowo pogarsza sytuację polskiego koncernu. Przed miesiącem zezwolił na trzymanie części obowiązkowych rezerw poza granicami Litwy, co jest korzystne dla konkurentów Orlenu - koncernów rosyjskich. Wbrew obietnicom nie została naprawiona linia kolejowa łącząca Możejki z Łotwą, w związku z czym rafineria jest skazana na korzystanie z usług Państwowych Kolei Litewskich, które stosują wyśrubowane taryfy. Politycy litewscy wyraźnie dają do zrozumienia, że wolą w Możejkach Rosjan niż Polaków.

    W tej sytuacji sprzedaż rafinerii wydaje się nieunikniona. Sprawa jest jednak politycznie delikatna, gdyż wycofanie się Orlenu z Litwy może sprowokować PiS do kolejnych ataków na rząd Tuska i oskarżenie o rzekome uleganie Rosjanom. Ale warto pamiętać, że uparta, lecz bezmyślna polityka poprzedniego rządu kosztowała Orlen (a pośrednio polskich podatników) miliardy złotych."


    wniosek jest jeden - najpierw trzeba się dogadać jak się chce działać na czyimś terenie... Kaczyńscy nie zadali sobie tego trudu i Polska ponosi olbrzymie straty - tu nawet nie ma co rozmawiać, najprostsze rozwiązanie : sprzedać i rzestać dokładać do interesu.

    OdpowiedzUsuń
  22. - ”Rosja bez Polski sobie poradzi, Polska z trudem – dlatego wydaje mi się, że tzw "ocieplenie stosunków" i "nowa karta" bardziej leży w interesie naszego kraju”.
    Czy mógłbyś, Dudi, rozwinąć tę myśl, w kierunku: do czego Rosja jest nam potrzebna i do czego my, Polska, jesteśmy Rosji potrzebni.
    Tak konkretnie, jak to w polityce i gospodarce bywa...

    - „Z konkretnych rozwiązań – poza symbolicznym "otwarciem" docenić należy pełen dostęp do akt sprawy smoleńskiej dla polskich prokuratorów”.
    Jest to chyba propozycja, obietnica.
    Chciałabym mieć w stosunku do rządzących Rosją wiarę i ufność dziecka, ale – no wlasnie, na czym opartą?
    Czyli, po staremu: pażiwiom, uwidim…
    ***
    O Możejkach – później (brak czasu), ale, z tego co ja wiem, sporo faktów opuściłeś…

    OdpowiedzUsuń
  23. Do b-m Moje radio się zbuntowało i nie chce tego zakresu na którym nadaje Twoje radio

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie przejmuj się Zbyńku, niewiele straciłeś :)
    Ja za to miałem okazję na żywo wysłuchać, jak mojego biskupa radyjkowcy wyklęli i nazwali szatanem :D

    OdpowiedzUsuń
  25. BM- prosta sprawa - jak mam sąsiada to wolę z nim dobrze żyć niż się z nim gryźć...
    do czego Rosja jest nam potrzebna? ano jest ta Rosja trzecim co do wielkości naszym partnerem w imporcie,głównym dostawcą gazu i siódmym w eksporcie a to tylko przez napiete relacje polityczne - . Poza tym jest mocarstwem , którego głos liczy się w świecie.Na pewno nie trzeba na Rosję stawiać jako politycznego sprzymierzeńca., wszak sojuszników sobie dobraliśmy. Ale na to by patrzeć na siebie jak na zupełnie normalnych partnerów a nie na wrogów chyba nas stać.Wrogość się nie opłaca (vide : choćby embargo na polskie mięso obowiązuące za rządów Belki Marcinkiewicza i Kaczyńskiego)

    Tak jak pisałem w notce -polityka to gra, rzecz w tym, by umieć tak grać , by wszyscy wygrywali. Miedwiediew na pewno grał dla siebie- zaraz potem jechał do Brukseli - my mozemy tą sytuacje wykorzystać - dla normalizacji stosunków przede wszystkim.

    co do prokuratorów - poza obietnicami między prokuratorami zostało podpisane memorandum o współpracy - to już coś więcej

    OdpowiedzUsuń
  26. Zbyniek , Dyszczo - nie słucham radyja z kilku wzgledów - najkrócej rzecz ujmując: moim zdaniem więcej tam plew niż ziarna...

    Dyszczo poza Życińskim tam jest wielu "wyklętych" - Tishner , Hryniewicz, Pieronek, nie ówiąc o całym środowisku Tygodnika Powszechnego

    OdpowiedzUsuń
  27. Skrótowo sie tylko odniosę do spraw poruszanych (reszta niedługo):

    Nord Stream – początki pomysłu to bodaj marzec 2007 rok, a gazoportu Swinoujscie styczeń 2005, tak więc pierwszy był LNG

    Rafineria Możejki:
    większość Zarządu Orlenu, który decydował o zakupie Możejek była powołana za czasów premiera Marka Belki, doradcą Orlenu przy tym zakupie była znana międzynarodowa firma, której partnerem został minister, który ten Zarząd powołał, a kredytu udzielał bank, którego prezesem był szef Rady Gospodarczej Pana Premiera Tuska. Sorry, ale nie pamiętam nazwisk, ale można je łatwo znaleźć.
    W 2006 roku w rafinerii wybuchł pożar, dość dziwny, tajemniczy - nie odkryto do dziś przyczyn ani sprawców. Ograniczyl produkcję do 2008 roku.
    Nastepnie wynikł problem z blokada dopływu ropy i początkowa obietnica Rosjan naprawy w ciągu dwóch lat, pózniej rezygnacja z reperacji całkowita.
    Uważa się, że Rosjanie testowali skuteczność naftowego straszaka od jakiegoś czasu, by pod pretekstem remontu rurociągu wstrzymać dostawy do rafinerii w litewskich Możejkach.

    OdpowiedzUsuń
  28. cd. Możejki:
    a oto co pisano wtedy na temat tej transakcji:

    Gazeta Wyborcza 2006-12-17
    Sukces polskiego koncernu paliwowego

    Przejęcie przez PKN Orlen kontroli nad litewską rafinerią Możejki jest dużym sukcesem polskiego koncernu paliwowego. Orlen, który już ma sieć stacji paliwowych w Niemczech i czeską spółkę Unipetrol, staje się ważnym graczem na rynku paliwowym Europy Środkowej.
    Rafineria w Możejkach jest zyskowna, nawet jeśli będzie musiała kupować surowiec nieco droższy niż rosyjski i sprowadzać go tankowcami. Inwestycja jest więc dla Orlenu opłacalna, a jej sfinalizowanie jest wielką zasługą prezesa Igora Chalupca, a także rządu Jarosława Kaczyńskiego, który udzielał Orlenowi wsparcia.

    Fakt 18.12.2006 autorzy: Marcin Kowalczyk, Karolina Gregorczyk
    Polska naftową potęgą

    Kupując wielką litewską rafinerię Polski Koncern Naftowy Orlen utarł nosa Rosjan
    Jeszcze dziesięć lat temu nikt o tym nawet nie marzył, ale dzisiaj to fakt. Polska stała się europejską potęgą paliwową. Polski Koncern Naftowy Orlen kupił litewską rafinerię w Możejkach. Skutki transakcji to rozwścieczona Rosja, grube miliony dla Polski z handlu paliwami, ale i zmniejszenie niebezpieczeństwa odcięcia naszego kraju od źródeł energii.
    To były historyczne, bo największe jak do tej pory zakupy, na jakie wybrało się jakiekolwiek polskie przedsiębiorstwo.
    Historyczne też będą skutki tej transakcji, bo odebrała ona Rosji jeden z najważniejszych argumentów w szantażu wobec Polski - groźbę odcięcia dopływu energii do naszego kraju. W ten sposób Polska stała się bardzo poważnym graczem na rynku paliw w całej Europie, z którym rosyjscy politycy po prostu muszą zacząć się liczyć.

    - To jest wydarzenie wręcz historyczne. Możemy mówić o początku unii energetycznej Polski i Litwy. Od tej pory Orlen staje się poważnym klientem, który odbiera ok. 15 proc. ropy rosyjskiej. Dużych klientów się szanuje i nie może tu być mowy o naciskach politycznych - komentuje Andrzej Maciejewski, ekspert ds. energetycznych z Instytutu Sobieskiego.

    Wszyscy cieszyli się, jak widać….

    OdpowiedzUsuń
  29. Długa jest historia doktryny dwóch wrogów (poprzez całe dzieje Polski) i najczęściej podstawna. Dziś doszła nowa doktryna: Kochajmy Naszych Wielkich Sąsiadów. Myślę, że odnosząc się do obu trzeba sobie prawidłowo ustawic przede wszystkim pojęcie racji stanu (wiąże się z nim między innymi pojęcie zdrady), jak też znac dobrze stosunkowo małą polityczną „subtelność”. Rosji (inaczej – tzw. rządy silnej reki). A polska racja stanu to także dbanie o wyrazistość polskiej polityki wschodniej jak tez rolę Polski w promowaniu idei rozszerzania UE i NATO na wschod (Grupa Wyszehradzka…). Nie pozwolic tez Rosji dzielic panstw członkowskich UE i wygrywac roznic miedzy nimi przy pomocy polityki energetycznej Rosji (rura w Baltyku, Mozejki…) czy polityki bezpieczeństwa (umniejszanie roli i znaczenia NATO, osłabianie pozycji USA w Europie).
    Rosja to nie „altruistyczny motyl” (takie określenie gdzieś znalazłam) – usilnie chce integracji z UE (chodzi jej glownie o technologie) i powrotu do dawnej strefy wpływów. Jej najważniejszym celem (ten się nie zmienił, tylko metody i srodki) jest "geopolityczne oddziaływanie polityką surowcową”.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dudi, a to specjalnie dla Ciebie, o sąsiedzie. Pewnie znasz i wiesz kogo symbolizuje ten kot, ale nikt Ci pewnie jeszcze tego wiersza nie dedykował:

    Bułat Okudżawa

    Czarny kot

    Na podwórku, tuż za bramą,
    czarnej sieni czarny wlot.
    W sieni dzień i noc tak samo
    rezyduje Czarny Kot.

    Uśmiechając się pod wąsem
    czai się w ciemnościach, łotr.
    Drą się koty wniebogłosy,
    ale milczy Czarny Kot.

    Myszy dawno już nie łowi,
    stroszy wąs i śmieje się –
    łapie wszystkich nas za słowo
    i kiełbasę naszą żre.

    Ani żąda, ani prosi,
    kryje w ślepiach żółty blask.
    Każdy sam mu coś wynosi
    jeszcze mu się kłania w pas.

    Nie zamiauczy ani razu,
    ale z sieni - ani rusz;
    o framugę ostrzy pazur,
    jakbyś miał na gardle nóż!

    Stąd też wszyscy przygnębieni,
    wszystko w domu - byle jak...
    Światło by założyć w sieni...
    Ale jakoś chętnych brak!

    OdpowiedzUsuń
  31. Polska na Madagaskar!

    PS. (Była specjalna komisja w 1937 roku do zbadania tej przeprowadzki).

    OdpowiedzUsuń
  32. Andy - zaintrygowałeś mnie tym Madagaskarem, taki oto tekst znalazłem na forum historycy.org (zadziwiające !) :

    Polski rząd aktywnie interesował się także posiadłościami należącymi do Francji. Znane nam z okresu międzywojennego, antysemickie hasło „Żydzi na Madagaskar” miało swe silne podstawy w faktach. Polska skierowała swą uwagę na wyspę w latach 30-tych, kiedy Palestyna zaostrzyła przepisy emigracyjne, zamykając swe podwoje przed wychodźcami, także z terenów RP. Na szczeblu ministerialnym pojawiła się koncepcja, by to właśnie Madagaskar stał się miejscem zmasowanego osadnictwa żydowskiego. Koncepcja zyskała poparcie francuskich władz, zaś polska prasa szybko podchwyciła temat, uznając, że może to być wstępne działanie zmierzające do przejęcia wyspy we własne posiadanie. W 1937 r. na Madagaskar udała się specjalna Komisja Studiów, której przewodniczył mjr Lepecki, osobisty adiudant i powiernik Marszałka Piłsudskiego. Opublikowany przez niego raport pozytywnie odnosił się do szans planowanej akcji. W tym samym czasie na tym terenie przebywał znany pisarz, Arkady Fiedler, który mając wyznaczone podobne zadanie, również stwierdza że program osadnictwa jest możliwy. Na wyspie, jak i w Paryżu znowu wybuchła prasowa wrzawa mówiąca o „polskich aspiracjach kolonialnych” i zuchwałych zamierzeniach zdobycia wyspy. Nagłówki kryczały hasłami typu „nie chcemy polskich żydów”. To one ukręciły łeb sprawie, która nie wyszła poza fazę dyskusji. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość i przyznać, że francuska medialna nagonka była reakcją na tumult polskiej prasy, która podówczas rozpisywała się o projekcie madagaskarskim bardzo szeroko, odważnie kreśląc horyzonty. Na tym jednak zainteresowanie posiadłościami francuskimi i współpracą z Paryżem się nie kończyło. Wspomnieć można o dojrzewających w polskim MSZ planach skierowania zamierzeń kolonialnych w kierunku Gwinei czy Francuskiej Afryki Ekwatorialnej (na zasadzie kooperacji z dotychczasową metropolią). Strona francuska wysunęła także wstępną propozycję przyznania RP specjalnej koncesji na terenie jednej z ich posiadłości na Czarnym Lądzie. Rosnące napięcie w Europie i echa zbliżającej się wojny, sprawiły jednak, że zainteresowanie kontynuowaniem starań tego typu, zmalało z jednej, jak i drugiej strony."

    OdpowiedzUsuń
  33. BM - co do Możejek - pozostaję przy swoim zdaniu - żeby coś budować trzeba najpierw zbadać grunt... a sam zakup nie jest jeszcze okazją do wyrażania radości - bardziej nadziei jak już... przekonał się o tym niegdyś nasz biznesmen Ryszard Krauze , kupując olbrzymie złoża ropy w Kazachstanie i Workucie... - tak mi się luźno skojarzyło

    OdpowiedzUsuń