sobota, 1 marca 2014

bez zmian

Ten tekst poniżej - tyle smutny, co genialny - napisał Andrzej Bobkowski w okupowanej Francji w 1941 roku. Lata minęły, a tekst pozostaje bardzo aktualny. Nic się nie zmieniło. Można go przykładać do różnych kontekstów dzisiejszego świata i naszego życia, i pasuje... 

Dziś przykładam go sytuacji na Ukrainie. Przed chwilą przysłuchiwałem się obradom rosyjskiej Rady Federacji nad zbrojną interwencją w Ukrainie. Szczerze mówiąc - jestem przerażony. Najbardziej przerażające jest to, że oni naprawdę wierzą w to co mówią. Dla nich Ukraińcy to banda faszystów sterowanych przez USA i Unię Europejską... i w 100% zagłosowali "za" interwencją.Tragedia.

Całym sercem jestem dzisiaj z Ukrainą. I modlę się o pokój. 

A oto tekst Bobkowskiego:

"Nie wiem, czy istniała kiedykolwiek tak kłamliwa epoka jak nasza. Kłamstwo, poparte siłą, wtłacza się w umysły ludzkie jako prawdę przy pomocy najordynarniejszych metod i pod wysokim ciśnieniem. Każe się wierzyć i kwita. I w tej nawale kłamstwa umysł przestaje samoczynnie działać, poddaje się i idzie; jak filar mostu pod naporem wezbranej wody i kry. Ludzie nie wierząc, wierzą. To jest tą najnowszą zdobyczą obecnego kłamstwa. 


Wierzchnia warstwa myśli i mózgu, przeznaczona do codziennego użytku, nie jest w stanie oprzeć się i poddaje się nawet już nie tylko wyszukanym, ale wręcz pierwotnym i gruboskórnym kłamstwom. Jedynie grubsze warstwy mózgu i myśli działają normalnie i od czasu do czasu reagują. Wtedy dopiero odczuwa się, w jakich łańcuchach i w jakim spętaniu kłamstwem żyje dzisiejsza ludzkość. Bezsilność wobec tego kłamstwa osłabia jeszcze bardziej odporność i ludzie najbardziej rozsądni zmieniają się w stado baranów.


Obserwuję to na sobie: przeczytam coś w gazecie i dopiero po chwili łapię się na tym, że uwierzyłem. Całe narody wytresowano już w przyjmowaniu kłamstwa za prawdę; musisz połknąć - i połykają coraz gładziej, jak chore dziecko rycynę. Po tej pierwszej łyżce następne przychodzą łatwiej".


Andrzej Bobkowski "Szkice piórkiem" napisane 1.5.1941


foto:Roman Koszowski/GN

poniedziałek, 27 stycznia 2014

gendeeeeer !!!



uśmiechnąć się szeroko w poniedziałek rano - bezcenne!

nie będzie notki, będzie cycat - w całości z fanpage'u księdza Kazimierza Sowy - bardzo paradoksalny, nieprawdaż? :

Jak myślicie, komu zawdzięczamy "gender w Polsce"? Oczywiście Prawu i Sprawiedliwości ;-) Otóż 29 listopada 2006 r. rzad Jarosława Kaczyńskiego przyjął dokument "Program Operacyjny Kapitał ludzki.
Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia 2007 – 2013". Właśnie w nim, na stronie 95, w rozdziale "Zasada równości szans kobiet i mężczyzn", znajdujemy określenia i pojęcia żywcem wyjęte z ideologii gender. Poza "gender mainstreaming" czy "gender impact assessment" jest prawdziwa perła w koronie - twarde zobowiązanie do popierania gender: "W ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki zasada gender mainstreaming będzie wdrażany na każdym etapie realizacji programu". Przypomnijmy premierem był wtedy Jarosław Kaczyński, Ministrem Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ( a jego zastępczynią p. Beata Kempa) zaś Szefem Kancelarii Mariusz Błaszczak



środa, 11 grudnia 2013

Poważnie? Nowa partia?

Jeżeli spojrzeć na polityczne hasła naszych partii ,to olbrzymia większość jest do przyjęcia-  wszystko jest jasne, dobre, piękne i wartościowe. I gdyby oderwać hasła od ludzi i nie przyporządkowywać im konkretnych partii, to przy ich czytaniu pojawia się w człowieku wewnętrzne "tak" - tym większe im bardziej hasła zgadzają się z przekonaniami politycznymi.

Jeśli jednak ludzi postawić obok haseł, to już nie jest tak różowo. Wszystko zaczyna być groteską. Teatrzykiem. Wygląda mało poważnie.

I zaczynam się martwić, bo o ile do "starych" politycznych formacji zdążyliśmy się już przyzwyczaić, nowe stają się groteskowe już na starcie.

Partia Gowina. Wysłuchałem przemówienia ojca założyciela - dobre, przemyślane - z wieloma rzeczami się zgadzam. Jednak coś nie grało.... Gowin liderem? Czy tego pana chwilę temu nie było wśród tych, przeciw którym z takim żarem się wypowiada?? A czy ten uśmiech nie jest nazbyt sztuczny? Coś nie tak... niespójność da się wyczytać. Poza tym towarzystwo jakby znane ale przefarbowane. Pan Migalski (TEN Migalski?? Niestety TEN) , pani Jakubiak, Poncyliusz.... ups...do tego Wipler, który się ostatnio skompromitował. Kowala zawsze szanowałem. Godsona również (pomimo mojej rezerwy do protestanckiego nurtu zielonoświątkowców)- mówią co myślą, nie grają - można ich "przeczytać".Chociaż dzisiejsze imputowanie przez Godsona homoseksualizmu Kaczyńskiemu jest poniżej krytyki...

Takiej partii mi brakowało. Konserwatywno-liberalnej.  Idee owszem - do przyjęcia (chociaż pierwszy lansowany pomysł: z systemem głosowania rodzinnego -zupełnie z kosmosu) . Ludzie- niestety nie bardzo.

Zdobyli moją ciekawość, ale nie zdobyli zaufania..

Zobaczymy co będzie się działo - kto i jak będzie grał pierwsze skrzypce.Obawiam się, że "powiewu świeżości" nie będzie. Daję im czas - niech mnie spróbują przekonać do siebie.

Z konwencji założycielskiej najciekawszym momentem był występ córek pastora Godsona (warto popatrzeć na dziewczyny, bo rozglądanie się na boki psuje nastrój):


a tu rzeczone córki, już be dodatków w postaci  Migalskiego czy Gowina:


najbardziej jednak pasuje mi dzisiaj do tej notki piosenka Kultu, która nie bez przyczyny jest na pierwszym miejscu listy przebojów w radiowej Trójce -ja też do polityki podchodzę bez entuzjazmu i nastrój mam podobny (słuchać tylko głośno inaczej nie ma sensu):






wtorek, 8 października 2013

Słoń w składzie porcelany

Burze medialne wokół Kościoła wybuchają ostatnio z dwóch powodów: albo gorącym tematem jest to, że nakazuje się milczenie jakiemuś duchownemu (Boniecki, Lemański, Mądel) albo pedofilia w tymże Kościele.
Ta dzisiejsza burza jest wokół tej drugiej sprawy, jednak życzyłbym sobie, żeby skończyła się na pierwszej. Bowiem – kto jak kto – ale arcybiskup Józef Michalik - mówiąc co myśli zasłużył sobie na kościelny nakaz milczenia... Nie wiem kto mógłby taki nakaz zastosować? Papież Franciszek pewnie??

Franciszek , który napisał:  "Nie uznaję podtrzymywania ducha solidarności zbiorowej w imię ochrony wizerunku instytucji." a z czymś takim mieliśmy - jak się wydaje - dzisiaj do czynienia w żenującej , haniebnej i gorszącej wypowiedzi arcybiskupa Michalika. Dawno już nie byłem tak zawstydzony, zażenowany i wkurzony...

A tak sobie ostatnio myślałem (z obawą) , że jeszcze arcybiskup Michalik się nie wypowiedział – a on z bardzo grubej rury wystrzelił rano... I nic to, że wieczorem mówił, że myśli dokładnie odwrotnie - nikt mu nie wierzy, mleko się rozlało. I mamy słonia w składzie porcelany – po raz kolejny zresztą -w momencie, kiedy potrzeba wielkiej delikatności, pokory i stawania w prawdzie. Wiadomość poszła w świat:

"Wielu molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe. Często wyzwala się ta niewłaściwa postawa czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga."

Czyli, że winni są rodzice... winne są zagubione dzieci... a sprawcy są w sumie "wciąganymi" ofiarami . Czyli: nie, że duchowni molestują dzieci, ale raczej dzieci molestują duchownych a winne są rodziny, tak?.Zresztą - to tylko jedno zdanie i to nie jedyna totalna bzdura na konferencji, na której mieliśmy do czynienia z rozmydlaniem problemu i próbą przenoszenia ciężaru winy.

To jakieś diabelstwo jest! - takie podejście." "Lapsus" to jest zupełnie co innego - nieświadome przejęzyczenie. Tu jest bardzo logiczne wynikanie.

Arcybiskup Michalik nigdy nie był dla mnie autorytetem. Już jako młody chłopak , kiedy jeszcze był ordynariuszem w mojej diecezji dziwiłem się, że zamiast o Panu Jezusie głosi kazania o Żydach, masonach i Adamie Michniku... potem sprawa pedofila z Tylawy i to z jaką gorliwością go bronił jest modelowym przykładem jak nie należy takich spraw rozwiązywać – a dziś rano taki zonk...

I zastanawiam się -czy ktoś może nakazać Michalikowi milczenie? Może sam sobie nakaże? Może koledzy - biskupi? A może papież właśnie?  Mam nadzieję – bo słuchać jest żal i wstyd... a wypowiedź odwołanego ostatnio kanclerza Kurii Warszawsko-Praskiej księdza Wojciecha Lipki, to przy dzisiejszych tekstach arcybiskupa podczas porannej konferencji mały pikuś...

Ja nie chcę takiego biskupa! Nie daję mu prawa bycia moim przewodnikiem! Do pouczania mnie i głoszenia mi Ewangelii! Jest kilku świetnych, mądrych, światłych biskupów w polskim episkopacie. Czy nie czas na zmiany??

Miałem jeszcze coś o ślepych pasterzach, ale już może postawię kropkę, mając nadzieję, że sprawa będzie miała dalszy ciąg.

Abp Józef Michalik

PS. O dziwo - to w mediach katolickich dzisiaj zawrzało jako pierwszych.  Polecam: tekst z bloga Zbigniewa Nosowskiego w niezawodnym Laboratorium Więzi, tekst Szymona Hołowni ze Stacji7, oraz Piotra Mucharskiego - naczelnego Tygodnika Powszechnego, a z drugiej strony Tomasz Terlikowski grzmi we Frondzie, że "tego nie da się obronić". I ma rację. Michalikowi życzymy milczenia.

PS II - temat poruszałem na tym blogu półtorej roku temu - notka pozostaje aktualna... trzeba jasnego, prostego głosu i jasnych , prostych działań, bo póki co to wygląda na to, że Kościół sam się prześladuje