poniedziałek, 23 lutego 2015

Krótki komentarz

Duma i radość z Oskara dla Idy. Oglądając film widziałem, że jest wielki, pełny, kompletny, arcy. To się czuje (a niejeden film w życiu widziałem). Pisałem o tym tutaj. Bardzo kibicowałem i życzyłem im tego Oskara. I oto stało się! Jest Oskar! Cieszę się niezmiernie. :)
W tle "prawdziwi Polacy" nie przebierając w słowach oskarżają autorów filmu o szerzenie stereotypu Polaka - antysemity, przy okazji wylewając w komentarzach całe wiadra antysemickiego jadu. Ot: paradoks. 
Niech no tylko te "niepokorne", "niezależne", "prawdziwie polskie" komentarze popłyną świat... to dopiero będzie wizerunek! A to już za chwileczkę, już za momencik... Niektórzy wydając swoje sądy wprost przyznają, że "nie oglądali i nie zamierzają"... No pozazdrościć przenikliwości.
Z drugiej strony (lewej) płyną oskarżenia o antysemityzm i szerzenie stereotypów "żydokomuny". Czyli, że się wyrównuje.
Warto obejrzeć ten film z otwartą głową bez patrzenia przez spróchniałe ideologiczne ramki , szukania spisków i ukrytych przesłań. To jest piękny, bardzo subtelny obraz artystyczny. Taki obraz nie musi pokazywać wszystkiego i mówić o wszystkim. Od tego są podręczniki historyczne, a w filmie historyczne wydarzenia są jedynie tłem. 
Poniżej bardzo dobry i mądry komentarz ks. Andrzeja Lutra -duszpasterza środowisk twórczych, który warto sobie przeczytać:
a kto nie widział Idy - koniecznie ! jest w necie - choćby tu jeszcze do końca miesiąca za kod spod kapsla. 
Znalezione obrazy dla zapytania ida

sobota, 13 grudnia 2014

o przekazywaniu władzy - notka z zagadką

Po wyborach zmieniła się władza i mamy nowego prezydenta. W zasadzie lokalną polityką nie interesowałem się zbytnio.Ot, tak przy okazji - chociaż wiem kto jest kto. Na wybory patrzyłem bardziej z zaciekawieniem niż z zaangażowaniem. Stary prezydent był mi również obojętny -  zwłaszcza,że był raczej bezbarwny. Śmiałem się, gdy na plakatach wyborczych lansował się otoczony wianuszkiem pięknych panienek. Bo on i młodzież, to raczej różne światy. Pierwszą kadencję miał raczej udaną, podczas drugiej zaczęły się różne zgrzyty. Coraz więcej było głosów , ze z prezydentem niewiele można załatwić. Coraz bardziej działał w kategoriach "swój", "nieswój".  Lokalnie to bardzo łatwo wyczytać.  Gdy społeczeństwo pozbawiło go władzy był wyraźnie zdziwiony.

Na sztandarach podczas kampanii wypisane miał: uczciwość , przyzwoitość, skuteczność i takie tam.  "Uczciwość" - pojęcie względne - jeśli je przyłożyć do wydarzeń związanych z przekazywaniem władzy - można by się zastanawiać...

Zaczęło się od tego, że w ostatnich dniach urzędowania poobsadzał swoich przybocznych na intratnych stanowiskach w miejskich spółkach. To stary zwyczaj cwaniaczków będących u władzy.Te nasz "uczciwy" też się w ten zwyczaj wpisał.  Hmm...

Sam moment przekazania władzy był zgrzytem. Prezydent się nabzdyczył. Jakby miał pretensje do społeczeństwa. Dobrym obyczajem w naszym mieście było, że ustępujący prezydent przekazuje insygnia władzy nowemu na uroczystej sesji Rady Miasta. Tym razem tak nie było.Ten powiedział kilka zgryźliwych uwag nowemu, po czym przekazał insygnia przewodniczącemu Rady... i tyle. Nie przekazał insygniów następcy, oczywiście o podaniu ręki też nie było mowy. Niesmaczne... generalnie wszyscy odbierają ten gest z zażenowaniem.

Mało tego: do Rady Miasta stary prezydent wprowadził całkiem pokaźną grupkę radnych w komitecie swojego imienia. I na pierwszym posiedzeniu owa Rada przegłosowała obniżkę wynagrodzenia nowego prezydenta do minimalnej możliwej stawki. "W ramach oszczędności publicznych pieniędzy" - mówili radni z komitetu starego prezydenta."Asceza jest cechą pożądaną u polityków" - argumentował jeden złotousty mądrala. I co? i teraz mamy sytuację paradoksalną: otóż wójtowie z okolicznych wiosek będą mieli pobory ponad dwa razy wyższe niż prezydent w kilkudziesięciotysięcznym mieście... Przyzwoite? hmm...

I gdy mijam jeszcze niezerwane plakaty na których widnieje stary prezydet ze swoim słodkopierdzącym uśmiechem , to sobie myślę, że czasami społeczeństwo ma nosa:

demokracja broni się sama Jak -nie przymierzając - przyroda.

A teraz zagadka... łatwa będzie: z jakiej partii jest były prezydent?




poniedziałek, 6 października 2014

co powinny dziewczynki?

Heh -zacznijmy od cytatu. Zdumiałem się. Poniższa postawa została przedstawiona w sensie negatywnym:

"Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki."

A kto to tak odjechał? Nie kto inny jak arcybiskup Stanisław Gądecki - Przewodniczący Konferencji Episkopatu, czyli najważniejsza osoba w polskim Kościele (obok prymasa, który ma funkcję raczej honorową i reprezentacyjną).W pierwszej chwili myślałem, że te przebrzydłe lewicowo-liberalne media knują jakąś intrygę i wyrafinowany atakna Kościół Katolicki... ;) albo Przewodniczący coś chapnął przez przypadek nie przemyślawszy dobrze - jak to się często zdarzało jego poprzednikowi. (no nie mamy szczęścia do Przewodniczących Episkopatu)

Sprawdziłem  u źródła - on to mówił poważnie - czy w kontekście, czy bez kontekstu brzmi tak samo idiotycznie. Stoi jak byk po trzecim pytaniu w wywiadzie dla jednego z najbardziej "katolickich" mediów - (są różne rozumienia przymiotnika "katolicki", moje rozumienie każe w odniesieniu do tego medium używać cudzysłowu). Arcybiskup wyraźnie zapultał się w pogoni za Genderem...  Swoją drogą:  trochę odjechał w całym wywiadzie - ma jakieś specyficzne okulary. Zaprosiłbym go do nas na tydzień - niech se popatrzy - czy rzeczywiście rodzina jest cierpiąca, uciemiężona i atakowana ze wszech stron, tudzież ceni wartości niższe kosztem wyższych? No nie wiem...

Może jak pojedzie na ten nadzwyczajny synod na temat rodziny to mu się zmieni pod okiem papieża Franciszka?? Uu! Trochę pozytywnego spojrzenia! 

I tak sobie myślę: zrobię sobie śniadanko, a potem pójdę pobiegać, a dziewczynki (żoncia i Zuzia) posprzątają. Czy może raczej - idąc za ciosem - dziewczynki również powinny mi zrobić śniadanko, a chłopcom się nie godzi ? No i jeszcze kwestia wychowania... u nas chłopcy byli jednak uczeni sprzątania po sobie... - błąd wychowawczy?  Jak to jest księże arcybiskupie? Jak żyć?


poniedziałek, 3 marca 2014

rzeczywistość

Merkel po rozmowie z Putinem twierdzi, że ten stracił kontakt z rzeczywistością. Wydaje się że tak może być, zważając na nieustannie wałkowany główny argument: Putin zwrócił uwagę na "niesłabnące zagrożenie ze strony ultranacjonalistycznych sił" dla obywateli Rosji na Ukrainie


 Tymczasem tak traktowano w Charkowie pojmanych na kijowskim Majdanie:


Kto tu jest dla kogo zagrożeniem? - zapytam tylko, bo słów brakuje , żeby komentować to co się dzieje ...